Wywiad

Żadnych obietnic. Proponuję konkretne rozwiązania i „upierdliwą konsekwencję”

 
 
Rozmowa z Agnieszką Sulkowską, kandydatką PSL do Sejmu z okręgu płocko-ciechanowskiego
 
Pani też uważa, że Polska jest w ruinie?
-Boże broń, Polskę i mnie. Nigdy tak nie uważałam i nie uważam. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza dokonaliśmy niebywałego skoku cywilizacyjnego. Skąd takie pytanie więc?
Bo ma Pani hasło wyborcze radykalne – Polska do poprawki.
-To mniej hasło, a bardziej tytuł programu, który ma zmienić dotychczasowy model gospodarczy. Model, zwany przez niektórych turbo kapitalizmem, oparty na ideologii neoliberalnej, który doprowadził do tego – u nas i na całym świecie, że bogaci są coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi. A grupa 85 ludzi – jak donoszą media ma tyle bogactwa, co połowa ludności świata!
I śmieszno, i straszno jak mawiali starożytni Rosjanie. O tym wszystkim mówi, prawie tym samym językiem i tzw. zwykły człowiek i autorytety, jak papież Franciszek, który mówi o „ekonomii wykluczenia”, jak Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, mówiąc o kosmicznych nierównościach dochodowych”, jak wiceprezes Banku Światowego, że „światowy wzrost gospodarczy został spowolniony przez rosnące nierówności dochodowe. U nas prof. Belka, który ostatnio stwierdził, że „płace w Polsce są za niskie”, prof. Kołodko, prof. Owsiak, który pisze – „udział płac w wartościach wytwarzanych dóbr spada”.
Ludzie coraz więcej pracują, wydajność pracy rośnie, a płace stoją.
Dlatego ludzie są słusznie niezadowoleni. Chcą zmian, czego sygnały mieliśmy w kampanii prezydenckiej. Chcą zmian w funkcjonowaniu państwa, w polityce, na rynku pracy, w zarobkach, podziale dóbr. Ja też chcę.
Dlatego Pani kandyduje?
-Dlatego. Między innymi. Nie chcę, żeby moje dzieci – i wszystkie – pracowały na umowach śmieciowych, żeby brały kredyt na mieszkanie, – przy niepewności pracy! – na 30 lat.
Ale PKB w Polsce rośnie. Wypadamy nieźle na tle Unii, z kryzysu też wyszliśmy w miarę bezboleśnie.
– I co ma z tego zwykły człowiek? Wskaźnikami niech się ekscytują księgowi czy ekonomiści – monetaryści, ekonomiści – doktrynerzy, którzy ze swoimi poglądami pasują do…skansenu sierpeckiego. Przyjemnie w niedzielę pojechać i zobaczyć, ale żyć tam chyba by nikt nie chciał. Prawdziwy polityk musi  mieć dobry słuch, aby słyszeć co mówią ludzie i dobry wzrok, aby czytać mądrzejszych od siebie. Musi zobaczyć co z tego wzrostu, jakie korzyści ma społeczeństwo, jakie owoce trafiają do większości ludzi. Gospodarka jest dla ludzi a nie ludzie dla gospodarki.
Brzmi to wszystko trochę lewicowo.
– No tak, niektórym w Polsce wszystko kojarzy się, albo z socjalizmem albo z seksem. Etykietki są potrzebne na opakowaniach spożywczych, natomiast te pojęcia – lewicowość, prawicowość – straciły już chyba termin przydatności do spożycia. Godna płaca czy chleb dla głodnego nie jest lewicowa czy prawicowa. Po prostu bezpieczeństwo ekonomiczna należy do zakresu praw człowieka w XXI wieku! Inaczej nie będzie w pełni obywatelem, bo bieda i nierówności prowadzą do wykluczenia dużych grup ludzi z życia społecznego i politycznego, powodują ponadto nierówny dostęp do podstawowych dóbr jak służba zdrowia i edukacja. Żeby społeczeństwo było zadowolone,  to polityk musi być wciąż niezadowolony, umiejętnie odczytywać znaki czasu, zagrożenia, i poprawiać i naprawiać rzeczywistość. Przecież za to mu płacimy ze społecznych i oddajemy nasze wspólne pieniądze do rozsądnego gospodarowania.
To ideał.
– A do czego mam równać? Do tych polityków – celebrytów, którzy przekroczyli już próg śmieszności i którym młodzi już dziękują za „pracę”. Co to rano w radiu, po południu w telewizji, wieczorem zaś w restauracji…”Pod Nietoperzem”? Jeszcze muszą znaleźć czas na „turystykę partyjną”. Zabiegani, to kiedy mają rozmawiać z ludźmi, uczyć się, czytać „Diagnozę społeczną” prof. Czapińskiego, „Kapitał w XXI wieku” Pikietty’ego czy tez Stendinga o prekariacie czyli nowej, wykluczonej klasie.
Nie mają więc czasu, lub odwagi, aby dotknąć poważnych problemów, za to niektórzy fundują drogie, niedorzeczne referendum w stylu – „czy jesteś za posłaniem 6-ciolatków do Lasów Państwowych i pozostawieniem ich tam, aż do uzyskania wcześniejszego wieku emerytalnego?” albo „czy jesteś za dofinansowaniem Czerwonego Kapturka i Wilka z budżetu państwa czy z kasy partyjnej”. Tak to pięknie sparodiowali internauci, bo też Polacy zawsze mieli więcej poczucia humoru niż pieniędzy…
Jest Pani przeciwko idei referendum, jednym z narzędzi demokratycznych?
-Ale wręcz przeciwnie. tylko postawmy poważne zagadnienia – „Czy jesteś za kapitalizmem w wersji skandynawskiej czy południowoamerykańskiej”, „Czy jesteś za rozszerzeniem skali podatkowej”, „Za zwiększeniem progów podatkowych”, „Za prywatyzacją służby zdrowia” itp. itd. Czyli za najbardziej istotnymi, newralgicznymi problemami dla naszego modelu gospodarczego. Widać mam większe zaufanie do społeczeństwa, niż ta część polityków, która podrzuca tematy zastępcze.
Wszyscy politycy są tacy?
-Na szczęście nie. Ale ta grupa jest najbardziej widoczna i hałaśliwa. Natomiast ci, którzy więcej robią niż mówią, bliscy ideału o którym mówiłam, są we wszystkich partiach, ale w mniejszości.
Poda Pani przykłady, nazwiska?
Aż taką samobójczynią nie jestem. Mogę wymienić tylko ze swojej partii, PSL.
Przede wszystkim Waldemar Pawlak i Adam Struzik. Pawlak, który był dwukrotnie premierem. Świetny znawca, o niesamowitej wiedzy, której zazdroszczę, procesów gospodarczych. Od lat walczący o gospodarkę innowacyjną, z uporem godnym sprawy, czujący i zmieniający zagrożenie. Adam Struzik zaś, to kapitalny samorządowiec, jeden z najlepszych w kraju. Pamiętajmy, że wygrał w Trybunale Konstytucyjnym sprawę o „janosikowe”, o zabierane z Mazowsza miliardy złotych w imię właśnie mitycznych wskaźników. Już tylko to świadczy o klasie polityka i znawstwie procesów społecznych. Mam jeszcze Kosiniaka-Kamysza i Sawickiego, ministrów, ludzi właściwych, na właściwym miejscu, bo kompetentnych.
Dlatego wybrała Pani PSL jako swoją partię?
– Po pierwsze, ze względu na ludzi, których wymieniłam, a dochodzą jeszcze tysiące młodych, zdolnych w  gminach, zdroworozsądkowych, potrafiących działać na rzecz swoich małych ojczyzn. Po drugie, niewątpliwie, tradycje rodzinne, a po trzecie to PSL wybrało mnie, swoim zakorzenieniem nie tylko w tradycji ale i w rzeczywistości życia codziennego zwykłego człowieka. To partia silnego instynktu państwowego, stabilności i równowagi i wewnętrznie bardzo demokratyczna w przeciwieństwie do większości partii w Polsce, które są wodzowskie.
Ale i w PSL bywały osoby, które psuły jej reputację.
– Och, w każdym sadzie trafiają się zgniłe owoce, ale w naszym sadzie jest ich najmniej.
Nazywają PSL partią obrotową?
– Złośliwcy, ale im się nie udało. Po prostu PSL obraca się zawsze w dobrą stronę, w stronę zwykłego człowieka z jego codziennymi problemami. I to ma być zarzut? Przecież to komplement.
Odżegnywała się Pani od radykalizmu przy pytaniu o hasło, ale na swojej stronie wyborczej zaproponowała Pani przecież radykalne rozwiązanie.
– Chodzi o likwidację dwuwładzy w województwach?
Tak.
– Można się porządnie wkurzyć jeżeli ktoś podnosi rękę na najbardziej udaną, przemianę ustrojową ostatniego ćwierćwiecza, czyli powstanie samorządu terytorialnego i kombinuje przy skróceniu kadencji sejmików. Nie ma lepszej szkoły niż samorząd w budowaniu postaw obywatelskich i zaangażowanie w rozwiązywaniu problemów wspólnoty małych ojczyzn. I przyniosła same sukcesy. Pielęgnować tą samorządność trzeba jak piękną różę, czego przykład daje marszałek Struzik, a nie kombinować. Poza tym likwidację urzędów wojewody a pozostawienie sejmików byłoby dalszym rozszerzeniem i doskonaleniem samorządności. I same korzyści, oszczędności finansowe, przejrzystość instytucjonalna zrozumiała dla każdego obywatela, lepsza decyzyjność. A tak mamy dwuwładzę co powszechnie nie jest zrozumiałe. Gdzie wiec tu radykalizm? Ostatecznie można postawić pytanie w referendum. O wynik jestem jakoś dziwnie spokojna…
Prawie nas Pani przekonała…a co wniosło PSL w ciągu 8 lat będąc w koalicji rządowej?
– Była stabilna scena polityczna? Była. Dzięki PSL. Poza tym kilka najważniejszych spraw; wydłużenie urlopów rodzicielskich z 26 do 52 tygodni, dzięki czemu Polska dołączyła do państw z najdłuższymi urlopami w Unii Europejskiej; niesamowity sukces Kart Dużej Rodziny, którą odebrało prawie 1,2 mln Polaków; zmiana ustawy żłobkowej, gdzie 80% dofinansowuje rząd do nowo tworzonych żłobków.
Wprowadzenie do ustawy o świadczeniach rodzinnych zasady „złotówka za złotówkę”, czyli pomoc już nie będzie odbierana po przekroczeniu progu, co wołało o pomstę do nieba. Wspomnę jeszcze o wzroście płacy minimalnej. W 2007 roku płaca minimalna wynosiła 936 zł. co stanowiło 34% średniej pensji, w 2015 płaca minimalna to 1750 zł. 43% średniej. No i przypomnę o PSL-owskiej akcji „Szklanka mleka” i „Owoce” w szkole.
Ale rozumiemy, że zgodnie z tytułem programu, chce Pani więcej i inaczej. Co Pani obiecuje wyborcom?
– Nic  nie obiecuję! Nie zamierzam być kolejną falą w tym tsunami obietnic jaka zalała media. Po pierwsze mam zbyt duży szacunek do Polaków i Polek, po drugie wiem, że wyborcy nie nabiorą się już na żadne obiecanki-cacanki.
Więc co?
– Konkretne propozycje zmian, które wynikają z ekonomii społecznej i są newralgiczne dla poprawy poziomu życia dla większości, które poprawią, naprawią, zmodyfikują nasze rozwiązania gospodarcze. Oto najważniejsze w punktach;
– podniesienie płacy minimalnej do 50% średniej krajowej i powiązanie jej ustawowo ze wzrostem PKB. Rośnie PKB, rośnie płaca,
– wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej za pracę, aktualne minimum byłoby 15 zł. Rośnie płaca minimalna, rośnie stawka godzinowa,
– podniesienie kwoty wolnej od podatku od min. 8 tyś. zł.,
– sprawiedliwe podatki np. skala 0%, 10%, 20%, 30%, 40%, 50% przy czym 0% powinno dotyczyć płacy minimalnej oraz zwiększenie liczby progów podatkowych,
– podniesienie najniższych emerytur do wysokości płacy minimalnej i kwotowa waloryzacja. Rośnie PKB i rośnie emerytura,
– bezpłatne żłobki od 2 roku życia i bezpłatne, przedszkola dla wszystkich dzieci od 3 roku życia,
– zwiększenie udziału jednostek samorządu terytorialnego w przychodach z tytułu CIT i PIT.
To najważniejsze propozycje.
Zaraz, zaraz, a co dla przedsiębiorców?
– Przedsiębiorcy potrzebują przejrzystego, stabilnego prawa i żeby fiskus nie traktował ich jak dojnych krów lub wręcz potencjalnych przestępców. Jakże niewiele, ale jak istotne.
A skąd na to wszystko pieniądze?
– Demagogiczne pytanie. Skąd, skąd zawsze bierzemy – i nieraz marnujemy. Trzeba dokonać w budżecie korekty wartości i celów. Przecież tylko za 1 samolot bojowy można by mieć opiekę dentystyczną i lekarską we wszystkich szkołach podstawowych! Trochę złośliwie przypomnę, że w Konstytucji mamy zapisaną „społeczną gospodarkę rynkową”.
Acha, obiecać jednak mogę jedno – „upierdliwą konsekwencję” jak mówią znajomi, we wdrażaniu tych rozwiązań.
Z Pani okręgu płocko-ciechanowskiego kandyduje do Senatu Waldemar Pawlak, pod hasłem „Energia dla Polski”. To nie kłóci się z Pani „Polska do poprawki”.
– Ależ to cudownie współbrzmi i współgra. Po prostu będziemy z energią poprawiać, aktualizować, uwspółcześniać te procesy gospodarcze, dzięki którym kapitalizm będzie nie tylko dla grupki kapitalistów, ale dla całego społeczeństwa.

 
Strona zbudowana z Kopage
← Zbuduj swoją teraz
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Znajdź nas na Facebooku
Powered by Kopage
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem
Powered by Kopage